W codziennej pracy

Osiem sytuacjiPięć programówJedna sprawa bywa robotą dla kilku

Zacznij od sytuacji, którą znasz. Pod każdą są narzędzia, które się nią zajmują.

Sprawdzasz przed zapłatą. Po złożeniu zamówienia dostajesz odnośnik do pobrania razem z proformą. Okres próbny rusza sam przy instalacji i trwa 14 dni. Licencję opłacasz dopiero po nim.

Umowa do przejrzenia na jutro

Dziś: czytasz całość, notujesz uwagi, przepisujesz je do maila albo nanosisz ręcznie.

Ta sama sprawa daje się rozłożyć na trzy sposoby: analiza w panelu Worda z uwagami i gotowym brzmieniem klauzul, przygotowanie bezpiecznej kopii bez danych stron albo omówienie dokumentu w rozmowie z modelem, ze sprawdzeniem przepisów u źródła.

Zmiana weszła nie tam, gdzie trzeba

Dziś: cofasz ręcznie, a w pliku zostaje skreślenie, chmurka albo rozsypana numeracja.

Przyjęta zmiana wchodzi jako zmiana śledzona podpisana Twoim nazwiskiem, a cofnięcie odrzuca rewizje, żeby nie został po nich ślad. Cudze zmiany i komentarze zostają nietknięte.

Chcesz omówić dokument, ale nie oddawać danych stron

Dziś: albo wklejasz wszystko i liczysz, że nic się nie stanie, albo zamazujesz nazwiska ręcznie.

Silnik podmienia dane na oznaczenia na Twoim komputerze, zanim cokolwiek wyjdzie na zewnątrz. Ten sam mechanizm pracuje w trzech miejscach: w Wordzie przed wysłaniem treści, jako osobny dodatek do bezpiecznej kopii i przy przygotowaniu dokumentu do rozmowy z modelem.

Jedna sprawa, kilkanaście plików

Dziś: każdy plik maskujesz osobno i okazuje się, że ta sama spółka ma inne oznaczenie w umowie, a inne w aneksie.

Pliki jednej sprawy dostają oznaczenia spójne w obrębie zestawu, a skany bez warstwy tekstowej rozpoznawane są na Twoim komputerze — obraz strony nie wychodzi nigdzie.

Model podał sygnaturę, która wygląda dobrze

Dziś: albo sprawdzasz każde powołanie ręcznie, albo nie sprawdzasz — i ryzykujesz podpisem.

Narzędzie sięga po treść przepisu i orzeczenia zamiast odtwarzać ją z pamięci modelu, z brzmieniem na wskazany dzień. Weryfikacja cytowania jest osobną czynnością: sprawdza, czy przywołany wyrok istnieje i czy cytat odpowiada źródłu.

Ustawa, na której stoi sprawa, właśnie się zmienia

Dziś: dowiadujesz się z newslettera albo od drugiej strony.

Wskazujesz, co obserwować. Program pilnuje druków sejmowych i aktów ogłoszonych i mówi, że coś się ruszyło. Lista obserwowanych pozycji zostaje na Twoim komputerze.

Wzór do wysłania bez danych stron

Dziś: zapisujesz kopię, usuwasz nazwiska i masz nadzieję, że nic nie zostało w komentarzach ani we właściwościach pliku.

Powstaje bezpieczna kopia, a oryginał zostaje bez zmian. Do listy rozpoznanych danych dopisujesz własne reguły: co ukrywać zawsze, czego nie ukrywać nigdy. Reguły zapisujesz dla klienta albo dla całej kancelarii.

Kilkanaście pozwów z faktur tego samego klienta

Dziś: przepisujesz numery faktur, daty, kwoty i numery rejestrowe do formularza, a potem sprawdzasz wszystko drugi raz.

Program odczytuje faktury i dokumenty sprawy, sprawdza strony w rejestrach i liczy wartość przedmiotu sporu, opłatę, odsetki oraz rekompensaty. Wysyłka do e-Sądu jest osobnym, świadomym krokiem.

Chcesz zobaczyć, jak to wygląda na ekranie? Zrzuty z uruchomionych programów — panel w Wordzie przy pracy na umowie, podgląd wersji z oznaczeniami przed wysłaniem, kafelki z proponowanym brzmieniem klauzul, okno pseudonimizacji i monitoring legislacji — są na kartach poszczególnych programów. Żaden nie jest makietą, a dokumenty na obrazkach są wymyślone na potrzeby ilustracji.

Zobacz pakiety wdrożenioweWszystkie programy